Fundacja Dbam o Mój Z@sięg-Nowy Rok 2026
Szanowni Państwo,
tak to jest, że Nowy Rok 2026 przynosi nam wiele nadziei, i to bardzo dobrze. Ale chciałbym dzisiaj zwrócić Waszą uwagę na wieść, która gruchnęła wczoraj w sieci. Wieść sprawdzona, a dotyczy i dotyczyć będzie naszych dzieci i młodego pokolenia w ogóle.
Dlaczego? A to dlatego, że wg mnie na dobre zacznie się przemoc, która wisiała w powietrzu od kilku miesięcy, a nawet lat Już się pojawiała oczywiście, ale teraz skala tej formy przemocy będzie wzmożona. Przeczytajcie ten wycinek:
„ Kilka dni temu na platformie X, także należącej do Muska, zaczęły pojawiać się wygenerowane przez Groka zdjęcia, które przedstawiają skąpo ubrane lub całkiem rozebrane osoby, zarówno publiczne, jak i prywatne. Część z tych zdjęć przedstawia dzieci. Osoby na zdjęciach nie wyrażały na to zgody, a często nawet nie miały świadomości tego, że ich wizerunki zostały w ten sposób przerobione.
Okazało się, że Grok na polecenie użytkowników był w stanie przerabiać zdjęcia ze zwykłych na rozebrane bądź w trakcie czynności seksualnych. Trend wydawania takich poleceń i wrzucania ich efektów na X nasilił się zwłaszcza w noc sylwestrową. Jak informują media, przez ostatnie dwa dni setki kobiet i nastolatek zgłosiły, że znalazły swoje wygenerowane w ten sposób zdjęcia”.
1. BIGTECHY: Oczywiście to nie jest “wypadek przy pracy”, tylko model biznesowo-produktowy: wypuść szybko, rośnij wir alem, a bezpieczeństwo i koszty społeczne niech “dogonią później”. W praktyce “później” oznacza: ofiary zostają same z traumą i sprzątaniem internetu - o tym już młodzież mówi jak Fundacja Dbam o Mój Zasięg prowadzi szkolenia
2. PAŃSTWO RP: Opieszałość polskiego rzadu w takich sytuacjach jest podobna do tych słynnych młynów Watykańskich. Przypominam, że ustawa wdrażająca DSA przeszła przez Sejm (po poprawkach Senatu) i trafiła do podpisu Prezydenta. NA BANK BĘDZIE ONA ZAWETOWANA!!! Kto da więcej?
3. LUDZIE: Technologia może robić z przemocy “klik i gotowe”. Dla wielu to “żart”, dopóki nie zobaczą łez ofiary. To jest przemoc seksualna / upokorzenie, często podpadające pod naruszenie dóbr osobistych, a gdy dotyczy nieletnich — wchodzi w obszar absolutnie najcięższy (CSAM).
Więcej o problemie znajdziecie tutaj: https://tvn24.pl/biznes/tech/grok-od-elona-muska-rozbiera-ludzi-jest-reakcja-ministra-st8828286
A teraz do brzegu czyli o tym, co możemy my zrobić i co powinniśmy zrobić a nawet zrobić MUSIMY:
- Nie przerabiamy i nie “rozbieramy” nikogo (AI czy nie AI) – to przemoc, nie żart. To narusza godność i bezpieczeństwo drugiej osoby, a często zostawia ślad w sieci na lata. Dla ofiary to wstyd, lęk i utrata zaufania do ludzi. Jeśli to normalizujemy, w klasie szybko robi się klimat, w którym “można” kogoś upokarzać, bo “to tylko obrazek”.
- Nie wysyłamy dalej żadnych kompromitujących/sexualizujących przeróbek, screenów ani linków – nawet “na priv” i “dla beki”. Udostępnienie napędza zasięg i sprawia, że ofiara traci kontrolę nad swoim wizerunkiem. Często wystarczy kilka osób, żeby treść trafiła do innych klas, szkoły, a nawet internetu. Jeśli tego nie zatrzymamy, problem rośnie wykładniczo i później nie da się tego “odwołać”.
- Jeśli coś krąży w klasie/grupie – zatrzymujemy łańcuszek: nie otwieramy, nie komentujemy, zgłaszamy i wychodzimy z tematu. Komentowanie i reakcje (nawet oburzenie) zwiększają “wartość” materiału i zachęcają do dalszego rozsyłania. Zgłoszenie i brak zainteresowania to najszybszy sposób, żeby materiał umarł. Jeśli zaczniemy to oglądać i omawiać, zrobimy z przemocy “atrakcję”, a nie problem do zatrzymania.
- Konta są prywatne: profil prywatny, wiadomości tylko od znajomych, ograniczone oznaczanie/tagowanie, ukryte listy obserwujących. Im mniej obcych ma dostęp do zdjęć i kontaktu, tym mniej “surowca” do przeróbek i mniej okazji do nękania. Prywatność ogranicza też podszywanie się i wyciąganie informacji o dziecku. Jeśli konto jest publiczne, każdy może pobrać zdjęcia, udostępnić je dalej i zaczepiać dziecko bez większych barier.
- Nie publikujemy zdjęć dziecka publicznie (Twoich i dziecka), zwłaszcza z miejscem i w “wrażliwych” sytuacjach. Zdjęcia raz wrzucone do sieci mogą być kopiowane, archiwizowane i używane w nieprzewidziany sposób. Lokalizacje ułatwiają namierzanie szkoły, zajęć i rutyny dziecka. Jeśli wrzucamy dużo publicznie, dokładamy materiału, który ktoś może przerobić albo wykorzystać do nękania.
- Nie wysyłamy swoich intymnych zdjęć nikomu (nigdy) i nie przechowujemy ich w galerii/chmurze. To najczęstszy start szantażu: “albo zrobisz X, albo to wyślę”. Nawet zaufana osoba może stracić telefon/konto, a zdjęcia mogą wyciec bez złej woli. Jeśli dziecko ma takie zdjęcia, rośnie ryzyko wstydu, presji i trwałego skrzywdzenia po ujawnieniu.
- Hasła i logowanie są chronione: unikalne hasła + 2FA na mailu i socialach; nie podajemy kodów nikomu. Przejęte konto to dla sprawcy złoto: może pisać do znajomych, wyłudzać zdjęcia i publikować treści “w imieniu dziecka”. 2FA często zatrzymuje włamanie nawet wtedy, gdy hasło wycieknie. Jeśli tego nie ma, jeden wyciek hasła może uruchomić lawinę problemów w kilka minut.
- Instalacje aplikacji i ustawienia robimy świadomie: młodsi instalują tylko za zgodą rodzica; włączone filtry treści i kontrola rodzicielska. Niektóre aplikacje i boty są stworzone dokładnie do przemocy, a dzieci trafiają na nie z ciekawości albo pod presją grupy. Kontrola instalacji i filtry nie zastąpią wychowania, ale odcinają część ryzyk “na wejściu”. Jeśli tego nie ustawimy, dziecko może mieć łatwy dostęp do narzędzi i treści, których nie umie jeszcze bezpiecznie ocenić.
- Gdy pojawi się groźba, szantaż albo przeróbka: nie odpisujemy, robimy dowody, blokujemy i zgłaszamy w aplikacji, mówimy rodzicowi od razu. Odpowiadanie i tłumaczenie się zwykle tylko nakręca sprawcę i daje mu poczucie kontroli. Dowody są kluczowe, bo po usunięciu treści trudno cokolwiek udowodnić lub zatrzymać źródło. Jeśli dziecko będzie działać samo i w panice, łatwo o błędy, które zwiększą zasięg albo utrudnią późniejszą pomoc.
- Rodzic reaguje “bez kary za powiedzenie”: najpierw pomoc, potem rozmowa/konsekwencje; w razie potrzeby szkoła, Dyżurnet.pl i/lub policja. Dzieci często milczą, bo boją się zakazów i odebrania telefonu – wtedy problem rośnie w ciszy. Spokojna, szybka reakcja daje szansę zdjąć materiał, przerwać rozsyłanie i wesprzeć dziecko psychicznie. Jeśli rodzic reaguje krzykiem lub karą, dziecko następnym razem ukryje sprawę, a skutki będą dużo poważniejsze.
I ponownie wracamy do świata wartości i wychowania.
Proszę trzymać się w zdrowiu dzisiaj i w całym 2026 roku.
Z pozdrowieniami
dr Maciej Dębski
Fundacja Dbam o Mój Z@sięg